Na zakończenie poniedziałkowych spotkań zmierzyły się drużyny Argentyny i Japonii. Gospodarze tego meczu podeszli do meczu bardzo skoncentrowani. Tego nie można powiedzieć natomiast o drużynie Argentyny. Podopieczni trenera Webera momentami grali jakby przeszli obok meczu.

Początek spotkania rozpoczął się po myśli Japończyków, którzy objęli prowadzenie (5:2). Na taką sytuację na parkiecie szybko zareagował szkoleniowiec Argentyny Weber, który poprosił o czas. Niestety przerwa w grze nie spełniła swojego zadania. Gospodarze turnieju dobrze bronili i wyprowadzali szybkie i skuteczne ataki. W dalszej części seta przewaga Japończyków topniała. Na lidera w zespole przyjezdnym wyrastał Conte, który najpierw zdobył punkt bezpośrednio z zagrywki. Następnie dołożył kolejne oczko atakiem. Od tego momentu jego zespół powrócił do swojej gry. Argentyńczycy na drugą przerwę techniczną schodziły z jednym punktem przewagi (15:16). Po czasie w grze Crer dołożył punktowy blok i mecz zaczął układać się zgodnie z przewidywaniami. Pomimo woli walki zespołu z Azji nie udało im się zwyciężyć w tym secie.

Pierwsze piłki kolejnej partii to wyrównana gra obu zespołów. Jednak po asie serwisowym Yamamury Japończycy objęli minimalne prowadzenie (6:5). Długo się nim jednak nie pocieszyli, ponieważ dwa kolejne oczka padły łupem ich rywali. W dalszej części tego spotkania Japończycy pokazali przyjemną dla oka siatkówkę. Zawodnicy z kraju kwitnącej wiśni objęli prowadzenie przede wszystkim dzięki mocnej zagrywce. Potrafili oni wykorzystać nie najlepszą grę w ataku zespołu Argentyny. Ostatecznie podopieczni trenera Uety zwyciężyli 25:21.

W kolejnej odsłonie Japończycy podbudowani zwycięstwem w poprzedniej partii rozpoczęli od prowadzenia (5:2). Gospodarze turnieju w tym spotkaniu charakteryzowali się walką do końca. Zespół Argentyny w tym secie popełniał sporo błędów w ataku. Przełożyło się to bezpośrednio na wynik(8:4). Dalsza część tego seta wyglądała tak jakby coś w grze Argentyńczyków się zacięło. Przyczynił się do tego również szkoleniowiec, który nie dokonywał zmian w swoim zespole. Dopiero przy prowadzeniu Japończyków (14:7) na boisko wszedł Giustinianio. Jednak zmiana ta była wprowadzona trochę za późno, ponieważ nie przyniosła pożądanego efektu. Większość ataków, które wykonywali siatkarze Argentyny lądowała na aucie. Japończycy z piłki na piłkę grali jednak coraz lepiej. Nie ważne, czy atakowali ze środka, czy też ze skrzydła piłka lądowała w polu rywali (20:10). Obraz gry już jednak się nie zmienił i Japonia zwyciężyła 25:11.

Od początku czwartego seta gra Argentyny wyglądała tak do jakiej przyzwyczaili się ich sympatycy. Niepodzielnie w ataku rządził Conte, który prawie wszystkie piłki zamieniał na punkty. Jego koledzy dołożyli do tego jeszcze skuteczną grą w bloku. Przełożyło się to od razu na wynik (2:8). Dalsza część tej partii była popisem gry w wykonaniu Argentyny. Podopieczni Webera nie dali najmniejszych szans rywalom(8:16). Potrafili wyłączyć największą broń Japończyków, czyli atak. W końcówce Japończycy zaczęli prezentować nieco lepszą siatkówkę, jednak na odrobienie strat było już za późno (15:25).

O losach tego spotkania zadecydował set prawdy. Lepiej tą nerwową partie rozpoczęli Argentyńczycy. Ich rywale nie pozostali dłużni i doprowadzili do remisu (2:2). W dalszej części tego seta na minimalne prowadzenie wyszły Argentyńczycy. Utrzymywali je praktycznie do ostatnich piłek (11:13). W końcówce Japonia dogoniła rywali na jeden punkt i zapowiadała się emocjonująca końcówka. Jednak podopieczni Webera skończyli to spotkanie w pierwszej nadarzającej się okazji (12:15).